czwartek, 20 lipca 2017

Witraż


"Nie powiedziałam Wam najważniejszego. Napisałam nową książkę. Powieść. Jako czarodziejka codzienności – nie mogłam pisać o wyszukanych, dalekich krainach. Jest to książka o zwyczajnym życiu. W zwykłe codzienne kadry życia trzech rożnych kobiet – wsadziłam w mrowisko kij. I sama ze zdumieniem pomyślałam, że codzienne życie straszne i piękne jest tak bardzo, że nie potrafię inaczej o nim pisać. Jak tylko dotykać palcem wyjętej ze skorupki bezbronnej  duszy. Małży – mojej wrażliwości postrzegania świata. Bez znieczulenia.
 Ale sami ocenicie.
Moja książka – efekt pracy zespołowej, moich myśli, moich uczuć i Ani (Wydawnictwo "Od deski do deski"), która te porozrzucane szkiełka pozbierała do kupy i z ogromną znajomością rzeczy i estetyki nanizała na sznurek.
Tak powstał „Witraż”
Premiera w Empik 17 sierpnia 2017, a oto co o nim napisano już.

Nie mogę się doczekać, kiedy weźmiesz ją, moja powieść w dłonie. Niech prowadzi Cię na krańce wzruszeń. Zostawiam Cię z nią czytelniku, byś mógł dopisać jej kolejną część. Powierzam Ci moich bohaterów." 
całość posta tutaj 



sobota, 24 czerwca 2017

Szczęśliwy jak Duńczyk?


Nastało prawdziwe szaleństwo na szczęśliwych Duńczyków i innych z półwyspu nordyckiego. I zdziwienie swoistego paradoksu. Jak ludzie, zażywający najwięcej psychotropów, popełniający najwięcej samobójstw mogą być wzorem szczęśliwości?  Jakiś czas temu dostałam tę książkę. Podchodziłam do niej jak do jeża, chcąc na każdym jej etapie zdemaskować fałszywe założenia, czy konkluzje. Szukałam porównań, sprzeczności, analogii ze znanym mi Duńczykiem, najcieplejszym pod szorstką powłoką  gburowatości człowiekiem jakiego w Belgii poznałam.
Książkę "Szczęśliwy jak Duńczyk"napisała rodowita Dunka, która w 10 rozdziałach podaje powody, które składają się na jeden z najwyższych na świecie wskaźników szczęśliwości.  Nie do wszystkich  przemówi model szczęśliwego państwa, które nie buduje elit , ale za główny cel stawia sobie stworzenie populacji, która będzie szczęśliwa jako całość.
Czytając książkę spierałam się z  autorką wielokrotnie, ba nawet zakiełkowało w pewnym momencie w mojej głowie podejrzenie, ze Duńczycy promują społecznie pewien rodzaj miernoty, równania w dół.  Przynajmniej w moim pojmowaniu świata.  Bo jakże zrozumieć, w dzisiejszym pojmowaniu świata, brak współzawodnictwa, finansowanie tych mniej zaradnych przez tym, którym się powiodło, bogatych, przedsiębiorczych, gotowość do płacenia jeszcze większych podatków, a nie unikanie ich jak się da itp?
Podczas gdy cały świat narzeka na podatki, tylko zaledwie 20% Duńczyków dołącza do tych narzekań,większość uważa, że stawka jest słuszna, a 12 % deklaruje się, że mogłoby płacić więcej.
Autorka pisze:"Urodziłam się w najszczęśliwszym kraju na świecie, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy".
A może szczęście to brak świadomości ciężaru gatunkowego życia?... I to jest być może klucz do zrozumienia Duńczyków?


cd tutaj